Długa podróż w czasie do renesansu... Irving Stone "Udręka i ekstaza"

Irving Stone to niezwykły pisarz. Aby stworzyć zbeletryzowaną biografię Michała Anioła Buonarotti: "Udręka i ekstaza", spędził kilka lat we Włoszech, zbierając materiały i rozmawiając ze znawcami technik, w których specjalizował się jej bohater. Uczył się nawet trochę rzeźbienia w marmurze. Efekty jego ciężkiej pracy nie poszły na marne. W książce emocje Michała Anioła, towarzyszące mu podczas tworzenia posągów z marmuru, są bardzo realnie opisane. Czuć ducha epoki renesansu. Autor nie zapomniał nawet o tle historycznym, o którym dowiedział się chyba wszystkiego, co tylko było możliwe.


W powieści poznajemy losy Michała Anioła od momentu, kiedy w wieku 13 lat dołączył do pracowni malarskiej, aż do śmierci artysty. Towarzyszymy mu podczas tworzenia najsłynniejszych dzieł, a także w czasie nauki i rzeźbienia dla rozrywki. Stykamy się z jego problemami oraz sukcesami. Czytamy o jego miłościach, przyjaźniach i o wrogach. Nie tylko obserwujemy tę postać z boku. Swoimi opisami Stone pozwala nam dobrze zrozumieć Buonarottiego i wczuć się w niego podczas różnych zdarzeń. Mamy okazje także poznać jego wiersze oraz rozterki. 


Pierwszy część wciągnęła mnie i zachwyciła już od pierwszej strony. Niektóre zdarzenia były bardzo emocjonujące, a autor wiernie oddawał uczucia postaci. Podczas czytania drugiego tomu, czasem byłam już zmęczona, a historia trochę się ciągnęła. Mimo tego, w nim również znalazłam wiele ciekawych momentów. Ktoś mógłby się zastanawiać: ile można pisać o rzeźbach? Warto wiedzieć, że w książce nie natkniemy się na żadne "puste" opisy. Tworzeniu każdego dzieła Buanorottiemu towarzyszyły gwałtowne emocje i każdy posąg ma swoją niesamowitą historię.



Podczas czytania tej powieści, czułam to, co w tytule: raz udrękę, a raz ekstazę. ;)) Jednak na szczęście zdecydowanie częściej to drugie. Na pewno jest to historia warta poznania, jednak trzeba liczyć się z tym, że jej przeczytanie zajmie nam trochę więcej czasu, niż przeciętna książka, ze względu na jej obszerność. Ale po tej lekturze oraz po "Pasji życia" o Vincencie van Goghu, mogę bez żadnych wątpliwości stwierdzić, że Irving Stone jest mistrzem biografii. 

Komentarze

Popularne posty

Coś dla opiekunów Baśnioboru... :)

Kiedy człowiek słyszy, a kiedy słucha... Dorota Terakowska "Ono"

Najbardziej nietypowy narrator... Markus Zusak "Złodziejka książek"