I znowu Matthew Quick... "Wybacz mi, Leonardzie"

Muszę przyznać, że polubiłam Matthewa Quicka od jego pierwszej książki, którą przeczytałam. Sięgnęłam więc po następną. Tym razem jednak mówiła o jeszcze poważniejszych problemach, była jeszcze bardziej nietypowa i jeszcze bardziej grała na emocjach. Być może nie wszystkim przypadłaby do gustu. Wydaje mi się, że chociaż "Prawie jak gwiazda rocka" i "Niezbędnik obserwatorów gwiazd" nadawały się do osób w różnym wieku, ta książka zdecydowanie jest dla dojrzalszych nastolatków. Mowa oczywiście o lekturze "Wybacz mi, Leonardzie".

Główny bohater i narrator powieści to osiemnastoletni Leonard. Poznajemy go w dosyć dziwnych i niezrozumianych z początku okolicznościach. Dlaczego postanawia zabrać do szkoły pistolet? Chłopak dużo rozmyśla i obserwuje świat, a niektóre z jego pomysłów mogą najpierw wydawać się szalone, choć jak się głębiej zastanowimy, to dochodzimy do wniosku, że mamy nawet podobne zdania i szukamy odpowiedzi na te same pytania.
W lekturze znajdziemy też kilka tajemnic, na których rozwiązanie będziemy z napięciem czekać do ostatnich rozdziałów. :)

Książkę mogę zdecydowanie polecić wszystkim dojrzewającym nastolatkom, tak samo jak resztę powieści tego autora. Matthew Quick jest świetny w tworzeniu postaci z niebanalnymi charakterami i historiami, jakie naprawdę warto poznać.

Komentarze

Popularne posty

Coś dla opiekunów Baśnioboru... :)

Kiedy człowiek słyszy, a kiedy słucha... Dorota Terakowska "Ono"

Najbardziej nietypowy narrator... Markus Zusak "Złodziejka książek"