Najlepsza książka podróżnicza... Wojciech Cejrowski "Rio Anaconda"

Coraz częściej zamieszczam tutaj wpisy o książkach podróżniczych. Przez to nazwa bloga nabiera powoli nowego znaczenia. ;) Tym razem trafiłam na pozycję, która po prostu zwaliła mnie z nóg. To najlepsza książka z tego gatunku, jaką kiedykolwiek czytałam i ogólnie jedna z najlepszych lektur. Zapraszam więc Was na wyprawę z Wojciechem Cejrowskim na Dzikie Ziemie, gdzieś między Kolumbią a Brazylią w Ameryce Południowej, w książce "Rio Anaconda. Gringo i ostatni szaman plemienia Carapana".

Autor opisuje swoją podróż do Ameryki Południowej, podczas której poszukiwał dzikich plemion. Czytając,  przemieszczamy się razem z nim w sam środek dżungli, daleko od cywilizacji. Poznajemy wojowników, wodzów, szamanów i ich czary oraz tajemnicze obrzędy. 
Książka jest napisana jak powieść przygodowa. Wciąga, czasem rozśmiesza, innym razem przeraża i sprawia, że zaczynamy zastanawiać się, czy wierzymy w magię i sztuczki Dzikich Czarowników. Ponadto poszczególne rozdziały dzielą czarne strony ze zdjęciami i wyjaśnieniami niektórych pojęć, zjawisk i zwyczajów. 

Na początku książka była po prostu przyjemną lekturą, która wciągała i czasem śmieszyła. Jednak im dalej ją czytałam, tym bardziej zaskakiwała i nie pozwalała przestać o sobie myśleć. Ostatnie rozdziały pochłaniałam już niemal jednym tchem. To zdecydowanie najlepsza książka podróżnicza, po jaką kiedykolwiek sięgnęłam. Jest świetnie napisana, nie brak w niej humoru, a jednak w niektórych momentach można się nieźle przestraszyć. Zdecydowanie polecam!

Komentarze

Popularne posty

Coś dla opiekunów Baśnioboru... :)

Kiedy człowiek słyszy, a kiedy słucha... Dorota Terakowska "Ono"

W świecie wierzeń naszych przodków... Aleksander Gieysztor "Mitologia Słowian"