Świat ludzi oczami czworonogów. Bernard Werber "Jutro należy do kotów"

Koty są według mnie niezwykle fascynującymi zwierzętami. Ich tajemniczość, wyjątkowy charakter, który niektórzy oceniają jako "wredny", lekceważenie różnych spraw, dziki instynkt ujawniający się podczas polowań i wreszcie umiejętność spadania na cztery łapy i niesamowita zwinność, czynią je bardzo ciekawymi stworzeniami. Gdybym mogła na jeden dzień stać się dowolnym zwierzęciem, bez wahania wybrałabym kota. Nie dziwi mnie więc to, że tak wielu pisarzy czyni z nich bohaterów swoich powieści.

Głowna bohaterka i narratorka książki Bernarda Werbera "Jutro należy do kotów" to mieszkająca w Paryżu kotka Bastet. Marzy o tym, by móc porozumiewać się z innymi stworzeniami, m.in ze swoją właścicielką Nathalie. Niestety żadna z prób nawiązania z nimi kontaktu nie zakończyła się jeszcze sukcesem.

Pewnego razu Bastet poznaje starszego od siebie kota syjamskiego- Pitagorasa, który dzięki temu, że posiada na czubku głowy wejście na USB, ma dostęp do internetu. Zaczyna więc dawać głównej bohaterce lekcje historii i opowiada jej o świecie ludzi. Razem obserwują ich zachowania i zwyczaje, jednak widzą również nieprzyjemności i sytuacje, które nie powinny mieć miejsca, m.in. ataki terrorystyczne. Czy człowiek zmierza do autodestrukcji? Czy nieporozumienia i wielkie konflikty wynikają z problemów z komunikacją?

Sprawy w świecie ludzi i kotów coraz bardziej się komplikują, a Bastet i Pitagoras starają się szukać rozwiązań i wciąż rozmyślają nad życiem z innymi gatunkami.

Powieść "Jutro należy do kotów" to chyba najdziwniejsza książka, jaką kiedykolwiek poznałam. Podczas czytania często myślałam, że "teraz to już nic mnie nie zaskoczy", po czym natrafiałam na tak niespodziewany zwrot akcji, że musiałam cofać moje myśli. ;) Autor wykorzystał w lekturze  kilka szalonych pomysłów, na które nigdy bym nie wpadła. Nie była to zwyczajna książka. Ciekawie spoglądało się na ludzkie zachowania z perspektywy kotów. Czasem to śmieszyło, innym razem wzbudzało do refleksji. Podobał mi się też styl, w jakim powieść została napisana. Szybko się ją czytało i potrafiła wciągnąć.
Myślę, że mogę polecić te dzieło, choć opowiedziana historia nie należy do najlepszych, jakie poznałam. Jak już pisałam, jest dosyć nietypowa, więc nie wiem, czy każdemu się spodoba. Ja cieszę się, że po nią sięgnęłam, a autor wiele razy naprawdę mnie zaskakiwał.

Na koniec zamieszczę moje dwa ulubione cytaty z tej książki. :)

Komentarze

Popularne posty

Coś dla opiekunów Baśnioboru... :)

Kiedy człowiek słyszy, a kiedy słucha... Dorota Terakowska "Ono"

Najbardziej nietypowy narrator... Markus Zusak "Złodziejka książek"