7 razy dziś
Kiedy sięgałam po tę książkę, wiedziałam, że będzie o dziewczynie, która po wypadku przeżywa siedem razy ten sam dzień. Nie spodziewałam się jednak tego, że akcja będzie rozgrywać się w amerykańskiej szkole. Powieść miała całkiem inny charakter, niż sobie wyobrażałam. Zaskoczyła mnie pozytywnie, czy wręcz odwrotnie?
Główną bohaterką i narratorką książki Lauren Oliver "7 razy dziś" jest licealistka Sam. To jedna z najpopularniejszych dziewczyn w szkole. Ma przystojnego chłopaka Roba i trzy przyjaciółki, z którymi chodzi na imprezy, śmieje się z z mniej sławnych uczniów i robi wszystkie rzeczy, jakimi zajmują się "szkolne gwiazdy". Pewnego razu, gdy całą paczką wracają pijane z dyskoteki, ich samochód ześlizguje się z drogi. Następnego dnia Sam znów budzi się w swoim łóżku, a kalendarz wskazuję datę imprezy. Historia powtarza się, a po wypadku dziewczyna kolejny raz trafia do swojego pokoju. Jej przyjaciółki i reszta bohaterów nie zachowują się, jakby działo się coś niezwykłego. Czyżby tylko Sam przeżywała ten sam dzień kilka razy?
W książce bardzo odczuwa się to, że akcja rozgrywa się w amerykańskim liceum. Lunche, Dzień Kupidyna i inne elementy mocno oddają ten klimat. Czytając tą lekturę, czułam się podobnie, jak wtedy, gdy oglądałam amerykańskie komedie. Wydawało mi się, że w powieści ważniejsze były miłosne problemy, niż fakt, że Sam przeżywa ten sam dzień 7 razy. Często dało się przewidzieć różne zdarzenia. Spodziewałam się po tej książce czegoś innego i jestem raczej rozczarowana. Na mnie ta lektura nie zrobiła wielkiego wrażenia i pewnie bym jej nie polecała. Jednak jeśli lubicie klimat amerykańskich komedii, to ta powieść przypadnie wam do gustu. ;)
Główną bohaterką i narratorką książki Lauren Oliver "7 razy dziś" jest licealistka Sam. To jedna z najpopularniejszych dziewczyn w szkole. Ma przystojnego chłopaka Roba i trzy przyjaciółki, z którymi chodzi na imprezy, śmieje się z z mniej sławnych uczniów i robi wszystkie rzeczy, jakimi zajmują się "szkolne gwiazdy". Pewnego razu, gdy całą paczką wracają pijane z dyskoteki, ich samochód ześlizguje się z drogi. Następnego dnia Sam znów budzi się w swoim łóżku, a kalendarz wskazuję datę imprezy. Historia powtarza się, a po wypadku dziewczyna kolejny raz trafia do swojego pokoju. Jej przyjaciółki i reszta bohaterów nie zachowują się, jakby działo się coś niezwykłego. Czyżby tylko Sam przeżywała ten sam dzień kilka razy?
W książce bardzo odczuwa się to, że akcja rozgrywa się w amerykańskim liceum. Lunche, Dzień Kupidyna i inne elementy mocno oddają ten klimat. Czytając tą lekturę, czułam się podobnie, jak wtedy, gdy oglądałam amerykańskie komedie. Wydawało mi się, że w powieści ważniejsze były miłosne problemy, niż fakt, że Sam przeżywa ten sam dzień 7 razy. Często dało się przewidzieć różne zdarzenia. Spodziewałam się po tej książce czegoś innego i jestem raczej rozczarowana. Na mnie ta lektura nie zrobiła wielkiego wrażenia i pewnie bym jej nie polecała. Jednak jeśli lubicie klimat amerykańskich komedii, to ta powieść przypadnie wam do gustu. ;)

Komentarze
Prześlij komentarz