Pierwszy thriller, jaki przeczytałam

Nie sądziłam, że kiedykolwiek sięgnę po dreszczowiec lub po horror, ale jednak to zrobiłam. Nie powiem, żeby była to najstraszniejsza powieść, jaką poznałam (chyba na razie nic nie przebije "The call" P.O'Guilina), ale mocno trzymała w napięciu. Thriller nie został moim ulubionym gatunkiem, ale lektura "Uwięzione" Natashy Preston spodobała mi się. Myślałam, że już nie natrafię na książkę, w której żadnego faktu nie da się przewidzieć. A jednak ta powieść taka była. Całkowicie nieprzewidywalna. :)

Summer ma 16 lat, rodziców, starszego brata i chłopaka Lewisa.Wiedzie całkiem zwyczajne życie w cichym i spokojnym miasteczku. Pewnego dnia wybiera się sama na imprezę. Jednak nigdy na nią nie dociera. Porywa ją mężczyzna, więżący jeszcze trzy inne kobiety. Każdej uwięzionej osobie nadaje imiona kwiatów. Główna bohaterka zostaje Lili i jest zamknięta w pokoju z Rose, Poppy i Violet. Szybko okazuje się, że Clover, porywacz to psychopata. Czy Summer przyzwyczai się do życia w piwnicy jak jej współlokatorki, czy  będzie uparcie próbować uciec?
W tym samym czasie Lewis i rodzina głównej bohaterki próbują ją odszukać i pogodzić się z tym, że mogą nigdy jej nie odnaleźć.
Książka wciągała już od pierwszej strony. Podobało mi się w niej to, że o wydarzeniach, oprócz Summer, opowiadali Lewis i Clover. Powieść była pełna zaskakujących zwrotów akcji i trzymała w napięciu. Myślę, że jet to dobra lektura dla nastolatek, które nie lubią długich opisów i zwyczajnych historii. Na pewno nie będziecie sie nudzić. :)



Komentarze

Popularne posty

Coś dla opiekunów Baśnioboru... :)

Kiedy człowiek słyszy, a kiedy słucha... Dorota Terakowska "Ono"

W świecie wierzeń naszych przodków... Aleksander Gieysztor "Mitologia Słowian"