Czy boks jest dla dziewczyn?
"Dziewczyny nie biją" T.S.Easton. Już sam tytuł tej książki brzmi ciekawie. Rękawice bokserskie widoczne na okładce dodatkowo zachęcają do jej przeczytania. Sięgnęłam więc po nią i wyruszyłam w podróż po tej historii. ;)
Fleur ma szesnaście lat i wiedzie całkiem zwyczajne życie. Chodzi do szkoły, dwa razy w tygodniu spotyka się z chłopakiem, a w weekendy jeździ z przyjaciółmi: Pipem i Blossom do pracy (przebierają się za osoby z dawnych lat i w historycznym miasteczku Battle, opowiadają turystom o ludziach, którzy kiedyś w nim żyli.) Blossom to dziewczyna, która uparcie walczy o prawa kobiet, a Pip to chudy chłopak, na którego zawsze można liczyć. Pewnego dnia cała trójka przypadkowo trafia do klubu bokserskiego. Fleur zostaje wciągnięta w treningi. Po czasie ten sport zaczyna jej się bardzo podobać i idzie jej coraz lepiej. Niestety musi zmierzyć się z problemami, takimi jak widząca w każdej aktywności niebezpieczeństwo mama i możliwość zamknięcia klubu z powodu braku chętnych do treningu. W dodatku jest jedyną dziewczyną chodzącą na zajęcia. Czy mimo wszystko uda się jej wygrać i kontynuować rozwijanie swojej nowej pasji?
Na początku powieść nie podobała mi się. Bohaterowie trochę mnie denerwowali i myślałam, że ta książka będzie nudna. Jednak po jakimś czasie wciągnęłam się w nią i naprawdę przyjemnie mi się ją czytało. Treningi i walki były bardzo ciekawie opisane. Niestety niektóre fakty dało się przewidzieć. Myślę, że "Dziewczyny nie biją" to dobra lektura, ale nie taka, że koniecznie trzeba po nią sięgnąć. Polecam ją jednak każdej dziewczynie, która zastanawia się co przeczytać.
Fleur ma szesnaście lat i wiedzie całkiem zwyczajne życie. Chodzi do szkoły, dwa razy w tygodniu spotyka się z chłopakiem, a w weekendy jeździ z przyjaciółmi: Pipem i Blossom do pracy (przebierają się za osoby z dawnych lat i w historycznym miasteczku Battle, opowiadają turystom o ludziach, którzy kiedyś w nim żyli.) Blossom to dziewczyna, która uparcie walczy o prawa kobiet, a Pip to chudy chłopak, na którego zawsze można liczyć. Pewnego dnia cała trójka przypadkowo trafia do klubu bokserskiego. Fleur zostaje wciągnięta w treningi. Po czasie ten sport zaczyna jej się bardzo podobać i idzie jej coraz lepiej. Niestety musi zmierzyć się z problemami, takimi jak widząca w każdej aktywności niebezpieczeństwo mama i możliwość zamknięcia klubu z powodu braku chętnych do treningu. W dodatku jest jedyną dziewczyną chodzącą na zajęcia. Czy mimo wszystko uda się jej wygrać i kontynuować rozwijanie swojej nowej pasji?
Na początku powieść nie podobała mi się. Bohaterowie trochę mnie denerwowali i myślałam, że ta książka będzie nudna. Jednak po jakimś czasie wciągnęłam się w nią i naprawdę przyjemnie mi się ją czytało. Treningi i walki były bardzo ciekawie opisane. Niestety niektóre fakty dało się przewidzieć. Myślę, że "Dziewczyny nie biją" to dobra lektura, ale nie taka, że koniecznie trzeba po nią sięgnąć. Polecam ją jednak każdej dziewczynie, która zastanawia się co przeczytać.

Komentarze
Prześlij komentarz