Ocenianie książek po okładkach część 2, czyli "Ewolucja według Calpurnii Tate"
Przyznam się, że znowu postanowiłam przeczytać jedną książkę dlatego, że miała ładną okładkę. Była to "Ewolucja według Calpurnii Tate" Jacqueline Kelly. Jednak na szczęście jej treść również mnie zaciekawiła.
Narratorką i główną bohaterką jest prawie dwunastoletnia Calpurnia- dziewczyna żyjąca w XIX wiecznym Teksasie, posiadająca trzech starszych i trzech młodszych braci. Pewnego dnia, obserwując koniki polne zastanawia się, dlaczego żółte są większe od zielonych. Po długich wahaniach decyduje się spytać o to dziadka, który się nie uśmiecha, jest milczący i wydaje się surowy. Staruszek nakłania dziewczynę do tego, by sama znalazła odpowiedź na swoje pytanie. Gdy po kilku dniach udaje jej sie to, dziadek zaczyna uczyć ją fizyki, biologii i rozpoznawania różnych gatunków zwierząt, owadów oraz roślin. Zabiera ją ze sobą nad rzekę i do laboratorium, budząc w Calpurnii miłość do przyrody i nauki. Jednak rodzicie mają inne plany. Chcą by ich córka uczyła się gry na pianinie, robótek ręcznych i gotowania.
Każdy rozdział poprzedza nawiązujący do niego cytat z książki Karola Darwina "O powstawaniu gatunków".
Z powieści dowiadujemy się, jak w 1899 roku mogło wyglądać życie w Teksasie oraz poznajemy nazwy różnych gatunków zwierząt czy roślin. Dla mnie najważniejsze jednak są losy Calpurnii, jej braci oraz dziadka, które w ciekawy sposób zostały opisane w tej lekturze. Jeśli jesteście zmęczeni rokiem szkolnym lub chcecie odpocząć od przygodowych i trzymających w napięciu książek, sięgnijcie po "Ewolucje według Calpurnii Tate". Jedynym minusem było to, że zakończenie nie spełniło moich oczekiwań. Nie wszystko zostało rozwiązane, więc możemy się tylko domyślać, co wydarzyło się później. Dla niektórych może być to plus, ale ja wolę wiedzieć, jak dokładnie potoczyły się losy bohaterów. Mimo tego, gorąco polecam tę lekturę na wakacje i nie tylko. :)
Narratorką i główną bohaterką jest prawie dwunastoletnia Calpurnia- dziewczyna żyjąca w XIX wiecznym Teksasie, posiadająca trzech starszych i trzech młodszych braci. Pewnego dnia, obserwując koniki polne zastanawia się, dlaczego żółte są większe od zielonych. Po długich wahaniach decyduje się spytać o to dziadka, który się nie uśmiecha, jest milczący i wydaje się surowy. Staruszek nakłania dziewczynę do tego, by sama znalazła odpowiedź na swoje pytanie. Gdy po kilku dniach udaje jej sie to, dziadek zaczyna uczyć ją fizyki, biologii i rozpoznawania różnych gatunków zwierząt, owadów oraz roślin. Zabiera ją ze sobą nad rzekę i do laboratorium, budząc w Calpurnii miłość do przyrody i nauki. Jednak rodzicie mają inne plany. Chcą by ich córka uczyła się gry na pianinie, robótek ręcznych i gotowania.
Każdy rozdział poprzedza nawiązujący do niego cytat z książki Karola Darwina "O powstawaniu gatunków".
Z powieści dowiadujemy się, jak w 1899 roku mogło wyglądać życie w Teksasie oraz poznajemy nazwy różnych gatunków zwierząt czy roślin. Dla mnie najważniejsze jednak są losy Calpurnii, jej braci oraz dziadka, które w ciekawy sposób zostały opisane w tej lekturze. Jeśli jesteście zmęczeni rokiem szkolnym lub chcecie odpocząć od przygodowych i trzymających w napięciu książek, sięgnijcie po "Ewolucje według Calpurnii Tate". Jedynym minusem było to, że zakończenie nie spełniło moich oczekiwań. Nie wszystko zostało rozwiązane, więc możemy się tylko domyślać, co wydarzyło się później. Dla niektórych może być to plus, ale ja wolę wiedzieć, jak dokładnie potoczyły się losy bohaterów. Mimo tego, gorąco polecam tę lekturę na wakacje i nie tylko. :)

Czytałam ^^ Super książka!
OdpowiedzUsuń