Kolejna opowieść Brandona Mulla :)
Czy marzyliście kiedyś o lataniu? Albo o byciu odpornym na wszelkie urazy? A może chcieliście być bardzo szybcy? Chociaż w sumie najlepiej byłoby mieć możliwość posiadania wszystkich tych mocy... Tylko jak to osiągnąć? Najlepiej w jakiś przyjemny, ciekawy sposób. Przez zjedzenie odpowiednich cukierków? Czemu nie! Niestety, jak na razie nikt jeszcze nie wynalazł takich słodyczy. Ale możemy za to sięgnąć po "Wojnę cukierkową" Brandona Mulla i poczytać o przygodach dzieci, którym się to udało.
Nate przeprowadza się i poznaje nowych przyjaciół- Summer, Trevora i Gołębia. Pewnego razu wybierają się do cukierni. Okazuje się, że jej właścicielka potrafi wytwarzać słodycze, dzięki którym można latać, być odpornym na urazy, szybko biegać... Cukierniczka proponuje dzieciom, że będzie im rozdawać magiczne cukierki, w zamian za wykonywanie dla niej różnych zadań. Przyjaciele od razu się zgadzają. Jednak zlecenia stają się coraz bardziej podejrzane. Na dodatek w mieście pojawiają się dziwni ludzie, przestrzegający przed właścicielką cukierni. Jak postąpią dzieci?
W drugiej części- "Awanturze w salonie gier" przyjaciele próbują rozwiązać zagadkę magicznych stempli, które dają podobne możliwości do poznanych wcześniej cukierków.
Obie książki bardzo mi się podobały, były wciągające i w niektórych momentach dało się zaskoczyć. Oprócz magicznych słodyczy (które od razu przypadły mi do gustu) występowały w nich również zadziwiające postacie, takie jak John Dart czy bliźniacy z drugiej części. Jedyną rzeczą, która mi się nie podobała było to, że w obu częściach najbardziej angażował się Nate, chociaż jego przyjaciele to też ciekawe postacie i wolałabym, żeby występowali częściej. Myślę, że "Baśniobór" był troszeczkę lepszą serią, ale mimo to warto przeczytać "Wojnę cukierkową". Na pewno nie będziecie rozczarowani. :)
Nate przeprowadza się i poznaje nowych przyjaciół- Summer, Trevora i Gołębia. Pewnego razu wybierają się do cukierni. Okazuje się, że jej właścicielka potrafi wytwarzać słodycze, dzięki którym można latać, być odpornym na urazy, szybko biegać... Cukierniczka proponuje dzieciom, że będzie im rozdawać magiczne cukierki, w zamian za wykonywanie dla niej różnych zadań. Przyjaciele od razu się zgadzają. Jednak zlecenia stają się coraz bardziej podejrzane. Na dodatek w mieście pojawiają się dziwni ludzie, przestrzegający przed właścicielką cukierni. Jak postąpią dzieci?
W drugiej części- "Awanturze w salonie gier" przyjaciele próbują rozwiązać zagadkę magicznych stempli, które dają podobne możliwości do poznanych wcześniej cukierków.
Obie książki bardzo mi się podobały, były wciągające i w niektórych momentach dało się zaskoczyć. Oprócz magicznych słodyczy (które od razu przypadły mi do gustu) występowały w nich również zadziwiające postacie, takie jak John Dart czy bliźniacy z drugiej części. Jedyną rzeczą, która mi się nie podobała było to, że w obu częściach najbardziej angażował się Nate, chociaż jego przyjaciele to też ciekawe postacie i wolałabym, żeby występowali częściej. Myślę, że "Baśniobór" był troszeczkę lepszą serią, ale mimo to warto przeczytać "Wojnę cukierkową". Na pewno nie będziecie rozczarowani. :)

Komentarze
Prześlij komentarz